Butik

Czy kiedykolwiek mieliście okazję doświadczyć Deja Vu?

Ja tak, i to kilkukrotnie.

 

Pamiętam jak któregoś razu w Londynie mijałem gościa. Był świetnie ubrany i miał niesamowite wyczucie do dodatków, a jego krawat wyglądał jakby był szyty na miarę.

Oczywiście okazało się, że krawat ten był szyty na miarę, a facet ma ich ponad 100 i każdy od Drakes’a lub Marinelli.

Pomyślałem:

„Ma facet gust… i gruby portfel”.

 

Oczywiście będąc już w Londynie poszedłem do jednego z butików Drakes’a, a potem do Hacketta. 

Wyobraźcie sobie…

Piękne wnętrza, pełne elegancji, stylu, brytyjskiej klasyki.

Na półkach i na stołach m.in. akcesoria i dodatki dla mężczyzn, czyli to co interesuje mnie najbardziej.

Bo jak mawiał Mistrz Michał Anioł: „nie należy lekceważyć drobnostek, bo od nich zależy doskonałość”… i tego się trzymajmy.

 Moim zachwytom nie było końca, a emocje związane z wizytą u Drakes’a można porównać do finały Ligi Mistrzów z 1999 roku pomiędzy Manchesterem United, a Bayernem Monachium.

Ach! Cóż to był za mecz…!

 Tego wieczoru dopiero po trzeciej szklance whisky, oraz wejściu w najgłębsze zakamarki mojej pamięci uświadomiłem sobie, że nie ma takich miejsc w Warszawie, które wyzwalały by we mnie tyle emocji.

 

A teraz stoję w progu butiku w centrum Warszawy, patrzę na witrynę i uświadamiam sobie, że właśnie mam DejaVu.

Te same emocje. Ten sam zachwyt co w londyńskich butikach.

Tylko, że teraz jestem w Warszawie, tuż przy Hali Koszyki.

Od progu czuć zapach męskich perfum… to jakby połączenie klasycznej męskiej elegancji,  z wszystkim tym co najlepsze dla faceta.

 

I wiecie co?

To wcale nie jest DejaVu.

To butik Non’chalant! Elegancja, styl, nonszalancja w jednym.

Krawaty, poszetki, fulary, muchy.

Do tego przepiękne skórzane torby i portfele.

A ja kolejny raz kupuję świetny krawat, który niczym się nie różni od londyńskiego Drakes’a.



Butik Non'chalant

ul. Koszykowa 67

00-667 Warszawa

Koszyk

Twój koszyk jest pusty.

Dokonaj swoich pierwszych zakupów